Zdaje się, że do obozu mamy jeszcze sporo czasu, ale w moim przekonaniu mamy go bardzo bardzo malutko. Niektórzy z nas wyjeżdżają na obóz już w czerwcu. Moją tradycją jest, że już od grudnia myślę o obozie i szukam wszystkich informacji. Sekretem udanego obozu jest dla mnie odpowiednie przygotowanie. Od początku, kiedy dostaję informacje o obozie, szukam informacji na temat miejsca w którym się zatrzymujemy (warunki, opinie o bazie, ciekawe miejsca do odwiedzenia, jak wygląda miejsce pod względem obszarowym, aby można było zrobić symulację masową, czy dobry chrzest obozowy, no i oczywiście jak daleko będziemy iść z autokaru do naszej bazy, bo plecaki też są ciężkie).
Gdy już poszukam informacji i znajdę mapkę miejsca, to automatycznie zabieram się za tworzenie mojego zeszyciku w którym posiadam grafik obozowy z podziałem na zajęcia plus rozkład dnia godzinowy, oraz znalezione informacje o miejscu i listę rzeczy do zabrania ze sobą w różnych kategoriach. Taki zeszycik służy mi również jako dziennik, a po obozie ląduje w pamiątkach i po jakimś czasie mogę sobie przeczytać i przypomnieć jak to było wcześniej i wyciągnąć wnioski. Najdłużej siedzę nad listą rzeczy, ponieważ każdy obóz jest na swój sposób inny, są inne warunki i ludzie. Jedyne, co w mojej liście się nie zmienia, to ilość bielizny. Koszulki, spodnie i inne rzeczy mogę prać, ale jakoś dziwnie bym się czuła gdyby ktoś patrzył na moją bieliznę wywieszoną we wspólnej suszarni. :) Nie zawsze jest tak, że jak czegoś nie użyjemy na jednym obozie, to już nigdy na następnych nam się nie przyda, a przykładem jest tu płyn na komary i kleszcze. Rok temu na obozie nie używaliśmy go wcale, bo nie było komarów wcale a przez cały obóz pojawił się jeden kleszcz, aczkolwiek i tak go biorę, ponieważ nie mam zielonego pojęcia jak to będzie wyglądało na tym obozie. Po zeszłorocznym obozie wiem również, że nie obejdę się bez latarki czołowej, ponieważ nie ogranicza ona moich ruchów, łatwo mi jest kliknąć by ją wyłączyć, oraz o wiele wygodniej jest dzięki niej czytać w nocy. Przykładową listę rzeczy na obóz i porady jak się pakować pokażę wam w następnym poście.
Gdy już lista rzeczy jest gotowa, przechodzę do obliczenia ile muszę odłożyć na opłacenie obozu, zakup rzeczy potrzebnych mi na obozie i ile jestem w stanie uzbierać dla siebie na drobne wydatki typu pamiątki, picie w drodze, czy też jakaś zapiekanka na dłuższej wycieczce. Tworzę również listę posiłków, które zamierzam zrobić na drogę na obóz i wybieram te najbardziej rozsądne pomysły. Po obliczeniu wszystkiego wpadam w szał zakupowy który trwa średnio do kwietnia. W tym roku stworzyłam sobie nawet pudło z rzeczami, których nie mogę używać przed obozem.
Moim ulubionym zajęciem jest próbne pakowanie. Czekam na moment, gdy wszystko, co chciałabym zabrać na obóz jest wyprane ładnie i wyprasowane, a wtedy próbnie pakuję swoje dwa plecaki (podróżny i duży) po czym wiem, czy się zmieszczę. Wtedy już na prawdę czuję obóz i czekam z niecierpliwością. Gdy już wiem wszystko, to rozpakowuję rzeczy i zapisuję czy wszystko udało mi się upchać. W tym roku wiem, że na obozie będę musiała mieć troszkę miejsca w plecaku, bo obiecałam kupić jakieś drobiazgi dwóm osobom, które niestety w tym roku jechać na obóz nie mogą.
Po spakowaniu się podpisuję rzeczy, które biorę na obóz i wiem po tym, że jak zginie mi połówka menażki, to mogę jej poszukać i jest wielka szansa, że ją znajdę. :)
Ze względu na mój system pracy muszę z reguły pakować się na dwa tygodnie przed wyjazdem, ponieważ 12 godzin w pracy nie pozwala mi na pakowanie się. W tym roku wyjątkowo mogę się spakować na dwa dni przed wyjazdem dzięki mojemu super grafikowi. Szkoda, że jeszcze tyle czasu zostało, bo ja najchętniej spakowałabym się i wyjechała już teraz tam gdzie zieleń, cisza, mnóstwo zabawy i ciekawych doświadczeń.
Już nie mogę się doczekać. <3
Mieliście kiedyś tak, że na samą myśl o obozie, wędrówkach, wspólnie spędzonym czasie z najlepszymi aż serce wam rosło? Mam tak cały rok. :)
Harcersko na zawsze
niedziela, 30 kwietnia 2017
Czuwaj!
Na wstępie chciałam was wszystkich poinformować o moich zamiarach
związanych z tym blogiem, ponieważ większość takich rzeczy prowadzona
jest z powodu jakiejś próby, albo namawiania innych do zrobienia czegoś
więcej, wybicia się. Z mojej strony wygląda to troszkę inaczej, ponieważ
odkąd miałam trzynaście lat, chciałam prowadzić bloga, tylko nigdy nie
miałam o czym, bo lubię się ładnie ubrać ale jakoś super na modzie się
nie znam, nie mam dużo czasu na czytanie książek, aby prowadzić recenzje
i tak pomysł za pomysłem ciągle odrzucałam. Miałam oczywiście przygodę z
blogami, ponieważ pomagałam innym w pisaniu ich blogów, ale to jednak
nie było to, czego mi trzeba. Od zawsze potrzebowałam czegoś własnego,
bloga o tym co kocham, tak więc dziś podczas picia porannej kawy w pracy
i czekaniu na jedzenie na wynos wpadłam na pomysł, że mogę poprowadzić
bloga o mojej najlepszej części życia, czyli harcerstwu. Harcerką byłam,
jestem i zawsze będę bez względu na to co kto mówi, czy się to komuś
podoba i nieważne jaka harcerska droga mogłaby być ciężka, to i tak
wiem, że harcerstwo i pomoc innym to moje powołanie. Mam nadzieję, że
mój blog będzie wam się miło czytało. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Obóz tuż tuż
Zdaje się, że do obozu mamy jeszcze sporo czasu, ale w moim przekonaniu mamy go bardzo bardzo malutko. Niektórzy z nas wyjeżdżają na obóz ju...
-
Na wstępie chciałam was wszystkich poinformować o moich zamiarach związanych z tym blogiem, ponieważ większość takich rzeczy prowadzona je...
-
Zdaje się, że do obozu mamy jeszcze sporo czasu, ale w moim przekonaniu mamy go bardzo bardzo malutko. Niektórzy z nas wyjeżdżają na obóz ju...